Wiktoria & Karol i urocze Roztocze

Przygoda, jaka spotkała mnie oraz Wiktorię i Karola to najlepszy dowód na to, że czasem trzeba zawierzyć Sile Wyższej i dać jej się poprowadzić 😉

Nasza poślubna sesja zdjęciowa miała się odbyć w okolicy Biłgoraja o zachodzie słońca. Pogoda była wspaniała. Ciepłe, letnie, lipcowe powietrze i pachnący igliwiem Rezerwat Przyrody Obary. Dojechałam na parking ze ślubną suknią Wiktorii, ułożoną na tylnym siedzeniu mojego samochodu, którą wiozłam z Radomia. Podekscytowana okolicznościami przyrody, gotowa byłam po skończonych zdjęciach ułożyć się na poduszce z mchu w środku tego roztoczańskiego lasu i chłonąć to przepiękne miejsce całą sobą. Widzę jednak nietęgie miny moich bohaterów. Zanim zdążyłam zaparkować auto, odsunęłam szybko szybę i słyszę zakłopotany głos Karola „Słuchaj, Martyna… mamy problem”. Okazało się, że wieziony przez nich prawie 100km z Rzeszowa pokrowiec z garniturem Karola, krył w sobie niespodziankę – w środku znajdował się garnitur jego taty, większy o kilka rozmiarów 😉 Właściwe odzienie znajdowało u rodziców pana młodego, 100km w jeszcze inną stronę, niż ta, z której przyjechali. Wzięliśmy głęboki oddech i poszliśmy na długi spacer wgłąb lasu, ustalając, że nie ma innego wyjścia, jak spotkać się w tym miejscu nazajutrz przed wschodem słońca.

I tak punkt 4:30 nasze auta znowu spotkały się na parkingu. Zapowiadał się wyjątkowy poranek. Droga wiodła przez zaspany las do torfowiska, głównej atrakcji przyrodniczej Rezerwatu Obary. Dobre pół godziny marszu w rześkim powietrzu końca nocy. Niebo zaczynało się coraz bardziej różowić. Nad torfowiskiem unosiły się mgły, odsłaniając mistyczny obraz poranka. Drewniana kładka biegła wgłąb mokradeł. Z lasu dochodziły nas odgłosy zwierząt i ptaków. To był jeden z najpiękniejszych poranków mojego życia. Urocze Roztocze i sesja ślubna cudownej pary – nie mogło być lepiej! Zza horyzontu zaczęła się powoli wyłaniać pomarańczowa kula, a miliony kropelek rosy zalśniły w promieniach słońca. Wiktoria i Karol odetchnęli z ulgą i utonęli w szczęśliwych objęciach, a ja mogłam oddać się temu, co kocham najbardziej 😉

Czy warto było wstać w środku nocy? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami 😉

1 komentarz
Dodaj komentarz...

Nie dodałeś wcześniej komentarza. Wypełnij pola *

  • Martyna dziekuje za piekny spacer o poranku! Na chwile moglam sie przeniesc w swiat magicznego swiatla…OdpowiedzAnuluj