Chrzciny Laury i Brunona

Wychowanie dziecka to ogromne wyzwanie. Ale wychowywanie kilkumiesięcznych bliźniąt i uroczego dwulatka w okresie buntu jednocześnie, to wyzwanie kosmiczne. Obserwuję z narastającym podziwem i szacunkiem.

Martę znam od dnia Chrztu świętego starszego syna. Jest dla mnie kobietą nie tylko inspirującą, ale i godną naśladowania – zawsze miła, uśmiechnięta, pełna optymizmu, doskonale zorganizowana. W domu, pomimo trójki małych dzieci, panuje ład i porządek. Ubrania dla całej piątki wyprasowane, powieszone na wieszakach, gotowe do założenia i wymarszu. W głowie perfekcyjny plan działania. Dzieci pojechały do kościoła z tatą, a my, po drodze, jeszcze na chwilkę do knajpki, w której odbędzie się obiad. Wszystko musi zostać dopięte na ostatni guzik. Brunio ma lepszy dzień, Laurka popłakuje. Adaś nie odstępuje na krok ukochanego dziadka. Dwoje dzieci, czworo rodziców chrzestnych, piękny, zabytkowy klasztor oo. Bernardynów. Ten sam, w którym kilka lat wcześniej ślubowali sobie rodzice uroczej trójki. Jeszcze tylko poświęcenie pamiątkowych medalików i można ruszyć na spacer do restauracji.

Uwielbiam pracę w tej rodzinie. Czuję w niej zawsze ogromną dawkę miłości, szacunku i wzajemnej pomocy. To rzadkie w dzisiejszym, mocno zabieganym i zwariowanym świecie.

 

brak komentarzy
Dodaj komentarz...

Nie dodałeś wcześniej komentarza. Wypełnij pola *